• Dzieci w mediach społecznościowych. Jak rozsądnie publikować zdjęcia pociech?

Dzieci w mediach społecznościowych. Jak rozsądnie publikować zdjęcia pociech?

2016-09-02 \\ Rodzina \\

Serwisy społecznościowe są niczym albumy rodzinne. Ich użytkownicy codziennie umieszczają na profilach zdjęcia swoich dzieci, i to z najintymniejszych momentów życia. Nic dziwnego, że chcą dzielić się swoim szczęściem z innymi. Ale przed każdą publikacją takiej treści, lepiej zastanowić się dwa razy

Lubimy myśleć, że jest inaczej, ale w rzeczywistości nie mamy najmniejszej kontroli nad tym, co dzieje się w Internecie. Nawet wówczas, gdy udostępniamy swój profil tylko znajomym, nie możemy być pewni, kto tak naprawdę, oprócz nich, uzyska dostęp do jego zawartości. I chociaż wizerunek dziecka jest prawnie chroniony, nie warto spodziewać się po użytkownikach sieci, że zaakceptują i uszanują ten fakt. Zdjęcie pociechy może stać się zarówno pożywką dla dewiantów seksualnych, jak i paść łupem „kreatywnych” internautów, którzy chętnie przerobią go na mema. Ludzie rzadko liczą się z prawami innych, zwłaszcza w Internecie, gdzie odpowiedzialność może wydawać się rozproszona.

Tymczasem każdy z nas posiada niezbywalne prawo do rozporządzania swoim wizerunkiem.

Kwestię tę reguluje art. 81. 1. ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Dowiemy się z niego, że na rozpowszechnianie cudzego wizerunku nie trzeba mieć zgody osoby zainteresowanej jedynie w kilku szczególnych przypadkach. Poza tymi sytuacjami, każdy, kto chce wykorzystać nasz wizerunek (np. poprzez wykorzystanie fotografii, na której jesteśmy), musi uzyskać na to naszą zgodę. Niestety dzieci znajdują się tutaj na przegranej pozycji. Ponieważ nie posiadają pełni czynności prawnych i podlegają władzy rodzicielskiej, to rodzice decydują o tym, czy ich wizerunek zostanie rozpowszechniony, czy też póki co spocznie na kartach albumu rodzinnego. O ile nastolatek może się sprzeciwić tej pierwszej opcji (najpewniej sam funkcjonuje już w serwisach społecznościowych), to niemowlę czy mały berbeć nie mają zielonego pojęcia o tym, że zdjęcie z ich posiłku lub zabawy trafiło właśnie na wieczność do Internetu.

Dlatego zanim Facebook po raz kolejny ujrzy oblicze naszego dziecka, zastosujmy się do kilku zasad, które pomogą nam chwalić się dziećmi w sposób rozsądny.

Zapytajmy współmałżonka o zgodę na publikację zdjęcia dziecka. Drugiemu rodzicowi taki pomysł może się nie spodobać i ma prawo go zakwestionować. A my w tym przypadku mamy obowiązek zaniechać rozpowszechniania wizerunku malucha.

Nie wrzucajmy do Internetu zdjęć dzieci nagminnie. Zrozumiałe jest, że chcemy podzielić się z innymi swoją radością. Jeśli jednak robimy to ciągle, znajomi będą mieli nas dosyć. A my sami wpadniemy w pułapkę publikowania w sieci coraz bardziej intymnych chwil z życia dziecka.

Pozostając w temacie intymności – nie publikujmy zdjęć, na których uwieczniliśmy nasze dzieci podczas kąpieli lub biegające nago po plaży. To niebezpieczne, niemądre i prawdopodobnie również mało interesujące z perspektywy kogokolwiek z wyjątkiem dewiantów.

Sprawdźmy ustawienia prywatności na Facebooku i innych serwisach, z których korzystamy. Warto upewnić się, co oznaczają poszczególne opcje i doczytać tzw. drobny druczek. To my decydujemy przecież o tym, czy dany post zobaczyć będą mogli wszyscy, czy też tylko nasi znajomi lub ich określona grupa. Nie pokazujemy zdjęć swoich dzieci nieznajomym na ulicy, niech i w sieci widzą je tylko wybrani.

Skoro już udostępniamy zdjęcia swoich maluchów, nie przyjmujmy do grona znajomych przypadkowych osób. Lub przynajmniej każdorazowo ustawiajmy ograniczoną widoczność dla danych postów.

A jeśli dziecko jest już na tyle duże, że może wypowiedzieć się na temat takich pomysłów, po prostu zapytajmy je o zdanie. W ten sposób nauczymy przy okazji młodego człowieka, że ma prawo do ochrony własnej prywatności oraz obowiązek szanowania cudzej. 

 

Elżbieta Gwóźdź